Przez te wakacje zaczęłam się przyjaźnić z Weroniką. Nawet ją lubiłam, powiem szczerze. Latem jeździłam do niej często, bo za wszelką cenę unikałam mamy alkoholiczki. Weronika była tak jak ja dla wszystkich niewidzialna, też uwielbiała czytać, więc od razu załapałyśmy świetny kontakt.
Jednak w te wakacje stało się coś nieprawdopodobnego. Pojechałyśmy razem na kąpielisko. Usiadłyśmy gdzieś na uboczu w strojach kąpielowych. Wtedy pojawiła się grupka chłopaków. I do nas zagadali! Byłam totalnie zaskoczona! Potem pisali do mnie niejednokrotnie, chwaląc moją urodę itp. To było dla mnie coś zupełnie nowego i nie wiedziałam skąd taka odmiana. Jednak nie byłam nimi zainteresowana - po prostu sądziłam, że to jeden wielki żart. Kontakt utrzymywałam tylko z jednym z nich - Pawłem. Sama nie wiem czemu. Po prostu urzekł mnie swoim poczuciem humoru. Godzinami potrafiliśmy rozmawiać na Skypie. Dla mnie było oczywiste, ze to jedynie przyjaźń, jednak dla niego nasza relacja znaczyła coś więcej. Jednak nic mi o tym nie powiedział.
Trzeci rok gimnazjum jest jednym z milszych wspomnień w moim życiu. Pomimo coraz większych kłopotów z mamą, byłam szczęśliwa. Wreszcie miałam przyjaciółkę, którą naprawdę lubiłam, nie potrzebowałyśmy nikogo, poza sobą. Wszystko robiłyśmy razem. Szkoda tylko, że byłyśmy w różnych klasach.
Po tym roku nadeszły kolejne wakacje. A skoro skończyłam gimnazjum to Sara zaproponowała, że ona i jej ówczesny narzeczony wezmą mnie na pierwszą imprezę. Z początku nie byłam tym zachwycona, jednak się zgodziłam. Sara oczywiście postarała się o moją odpowiednią aparycję - tona makijażu, krótka sukienka i szpilki. Na imprezie zwróciło na mnie uwagę paru chłopców, czym byłam szczerze zaskoczona. Znowu. I wtedy Sara powiedziała coś, co totalnie zmieniło mój pogląd na siebie. A mianowicie: "Sisi, przecież jesteś śliczna. Tyle dziewczyn marzy, żeby wyglądać tak jak ty! Szkoda, że tego nie wykorzystujesz..." - i tak nastał przełom.
Zaczęłam się malować, prostować włosy, ładnie ubierać (ładnie oznaczało często wyzywająco). Chłopcy chwalili mój dosyć spory biust, krągły tyłek, długie nogi czy smukłą talię. Parę tygodni po tej imprezie miałam pierwszego chłopaka! To było niewiarygodne! Ja - pośmiewisko szkoły byłam teraz obiektem westchnień!
Mój "związek" jednak nie trwał długo. Tak szczerze to coś koło tygodnia, a to z tej przyczyny, że byłam z tym chłopakiem, bo świata poza mną nie widział. Nie kochałam go, a że zaczął być agresywny i mną rządzić to go rzuciłam.
Nadszedł czas pójścia do liceum. Wybrałyśmy z Weroniką to samo, ale różne klasy. Z racji tego, że się świetnie obie uczyłyśmy nie miałyśmy najmniejszego problemu z dostaniem się do tej prestiżowej szkoły. Postanowiłam, że już nigdy nie będę pośmiewiskiem, ani niewidzialną dziewczyną. Całkowicie się zmieniłam. Byłam cały czas radosna, czyli byłam tak naprawdę sobą sprzed lat! Dbałam o siebie, bez soczewek czy makijażu nie było mowy o wyjściu! Szybko osiągnęłam zamierzony rezultat - chłopcy za mną szaleli, a dziewczyny uwielbiały. Jednak przez to zaczęłyśmy się oddalać z Weroniką - różne klasy, u niej raczej brak popularności sprawiły, że coraz rzadziej się widywałyśmy. Wkrótce potem Weronika popadła w depresję, w której ja ją zostawiłam samą, bo nie miałam o niej pojęcia. Żałuję tego bardzo.
Jednak wtedy o tym nie myślałam. Po prostu stwierdziłam, że ona za mną nie nadąża. Imprezowałam często i gęsto. Jeździłam na randki, praktycznie cały czas z kimś pisałam na telefonie. Uwielbiałam bawić się uczuciami chłopców. Wtedy jeszcze nigdy się nie zakochałam, za to oni byli gotowi skoczyć za mną w ogień. Uwielbiałam to, ze pisali do mnie dzień w dzień, martwili się, podziwiali... Często dawałam im złudną nadzieję... Byłam taka głupia. Nie zauważyłam, że część z nich widząc mój dekolt i mini, traktują mnie jako zwykły obiekt seksualny! Nie pomyślałam, że któryś może chcieć mnie wykorzystać...
I właśnie to mnie zgubiło...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz